Dowcipy
Patrzysz na wersję archiwalną tematu "Dowcipy" z forum forum.olesnickie.pl/
SebasTTan - 26 Luty 2006, 10:48
Pewnego wieczoru lord John wpada na herbatkę do lorda Toma. Siedzą i piją w milczeniu, aż John pyta: - A gdzie lady Mary? - Lady Mary leży na górze - odpowiada lord Tom. - W takim razie wpadnę do niej na chwilę - mówi, wstajac lord John. Wchodzi po schodach i znika w jednym z pokoi. Po dłuższej chwili wraca, dyskretnie poprawia garderobę i siada w milczeniu naprzeciw lorda Toma. Rozmowa nie klei się, więc unosi filiżankę do ust i łyka odrobinę herbaty. Po czym, wykrzywiając się z niesmakiem, mówi: - Zimna jakaś! Na to lord Tom odpowiada z flegmą: - No cóż, nic dziwnego, już trzy dni jak nie żyje...
Psycho - 26 Luty 2006, 10:52
wódka jest jak Chuck Norris, nigdy nie wiesz kiedy Cie kopnie
chrisvertex - 26 Luty 2006, 19:11
Wiecie, że Chuck Noris naciska CTRL+ALT+DELETE jednym palcem!!
AgaMi - 26 Luty 2006, 21:19
a wiecie, że Bóg chciał stworzyć świat w 10 dni, ale Chuck Norris dał mu tylko 6!
Psycho - 27 Luty 2006, 09:51
Gdy widzisz Chucka Norrisa on Ciebie tez widzi, gdy nie widzisz go mozesz byc 2 sek. od smierci
chrisvertex - 27 Luty 2006, 11:16
Chuck Noris doliczył do nieskończoności 2 razy!!
[ Dodano: 2006-02-27, 11:01 ]
Psycho - 27 Luty 2006, 16:39
http://nienautyzm.com/CMS...czadzik_big.jpg jednych moze zgorszyc mnie to akurat rozsmieszylo
AgaMi - 28 Luty 2006, 12:03
hehe popularność tego linka była tak wielka, że chłopakowi cały transfer wykorzystało :mrgreen:
chrisvertex - 28 Luty 2006, 12:21
Które to miało byc zdjęcie (co lub kogo przedstawia) odwiedzałem te strone, jest tam kilka fotek??
AgaMi - 28 Luty 2006, 14:08
chodziło mi o link z posta wyżej tego co zamieścił psycho jest tam coś w rodzaju ogłoszenia ze mu się limity pokończyły i że toś mógłby to skopiować i wkleić u siebie na forum z adnotacją skąd to wziął
jeśli już mowa o psycho, to Psychościeżka zwyciężyła w stanach w konkursie na najbardziej dziwną nazwę ulicy zobacz artykuł zwycięzcy gratulujemy :mrgreen:
SebasTTan - 28 Luty 2006, 17:26
Rozmowa małżeńska Ona: - Kochanie, koledzy z biura powiedzieli, że mam bardzo zgrabne nogi. On: - Naprawdę? A nie wspomnieli nic o wielkiej dupie? Ona: - Nie, o tobie nie rozmawialiśmy.
Panna z gościem w łóżku. Tuż po seksie. Ona: - A ty miły, AIDS to na pewno nie masz? On: - Absolutnie nie, kochana! Ona: - Chwała Bogu misiu, bo już bałam się, że drugi raz to złapię.
SebasTTan - 3 Marzec 2006, 23:54
Kierownik - sekretarce: Pani Zosiu, czy moze Pani przegrac naszym partnerom wyniki za kwiecien, oni zaraz podejda. - Dzien dobry, czy to Panom mam przegrac wyniki miesieczne? - Dzien dobry, tak, nam, gdyby byla Pani uprzejma, tu mamy czysta dyskiete. - Alez oczywiscie. Wstawia dyskiete do napedu i... # mkfs -t vfat -c /dev/fd0h1440 # mount -t vfat -o iocharset=iso8859-2,codepage=852 /dev/fd0 /mnt/floppy # find / -noleaf -type f -name Wyniki_Kwiecień.[a-zA-Z] -exec cp '{ }' /mnt/floppy ; # ls -la /mnt/floppy/Wyniki_Kwiecień.[a-z][A-Z] && sync && sleep 3 wyciaga dyskiete i podaje. Partnerzy: o ku#@a! Sekretarka: oj, znowu odmontowac zapomniałam.
Francuz dzwoni do swojego przyjaciela w Moskwie: - Cześć Iwan, słyszałem, że u was strasznie zimno, -50 stopni! - Nie... tak zimno nie jest... najwyżej -20... - Niemożliwe Iwan, w CNN pokazywali, że jest u was -50 stopni poniżej zera! - Pierre... mówię ci, jest najwyżej -20 a nie -50! - Przecież sam widziałem w CNN Iwan, reporter stał na Placu Czerwonym i pokazywał termometr, sam widziałem, -50 stopni! - Aaaaaa... No chyba że na zewnątrz..
Nauczyciekla w szkole pyta dzieci, czy ktos zna jakies zdanie po niemiecku? Wyrywa sie Jasiu: - Ja znam! - No to powiedz! - Posztraffiam ffszystkichhh polakufff...
W celi siedzi trzech gości: Rusek, Chachoł i Jewriej. Ruski dostał słoninę. Daje Jewriejowi. "Nie zjem - myśli. - Bo jak zjem, to będzie chciał, żebym dał mu od tyłu." - Nie chcę - odmówił Jewriej. Ruski więc częstuje Chachoła. "Nie zjem - myśli. - Bo jak zjem... Albo nie - jak zjem, to będę miał siłę w rękach i się obronię przed Ruskim, jak będzie chciał mnie wziąć od tyłu." - Dawaj, zjem - mówi Chachoł. No i zjadł. A Ruski na to: - Masz już siłę w rękach? To przytrzymaj mi Jewrieja...
Zepsuł się autobus wycieczkowy, kierowca wychodzi i widzi w gospodarstwie koło drogi jakiegoś faceta. Podchodzi do płotu i krzyczy: - Panie, pomóż. Autobus mi sie zepsuł, a ja Żydów do Oświęcimia wiozę! - Ja nic nie poradzę - tylko małego grilla mam.
Zbliżają się urodziny kolegi celnika - dwaj jego kumple zastanawiają się nad prezentem: - Może 50-calowego płaskiego Soniaka i kino domowe? - Eeee, już ma takich kilka, nawet w kuchni i garażu... - To może Merolka S-ke albo Beemke?? - Bez sensu! Jego żona i dzieciaki jezdżą takimi już od dawna! - No to w takim razie... Wiem! Zostawmy go samego na zmianie w dniu urodzin! - No ku#@a, bez przesady!
chrisvertex - 5 Marzec 2006, 12:19
Chuck Norris nie umrze. On kopnie w kalendarz z półobrotu!
Wiecie dlaczego Bóg nazywa się Bóg?? Bo Chuck Norris było już zajęte.
AgaMi - 6 Marzec 2006, 14:01
postu nie ma -Chuck Norris kopnął go z półobrotu
SebasTTan - 6 Marzec 2006, 14:52
Niedźwiedź mówi: - Jak ja zaryczę to wszystkie zwierzęta w lesie uciekają. Na to lew: - Jak ja zaryczę to wszystkie zwierzęta ze stepu uciekają. Na to kurczak - A jak ja kichnę to cały świat robi w gacie.
SebasTTan - 17 Marzec 2006, 09:31
Słuchaj dzieweczko! - ona nie słucha. Przesunął więc rękę z piersi do brzucha Buch - jak gorąco! Uff - jak gorąco! Ty żeś tu w nocy? To ty Jasieńku? Jam ci najdroższa! - Wchodź pomaleńku! W szedł w nią powoli jak żółw ociężale. Ruszył - dwa razy - tak wolno, ospale. Szarpnęła się trochę - przyciągnął z mozołem, Nogami się zaparł o krzesło za stołem... I teraz przyspieszył, i pcha coraz prędzej, I dudni,i stuka, łomoce i pędzi. A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost! (Klęczała wygięta w pozycji "na most"). A on ją w tę szparę, w ten tunel, w ten las. I śpieszy się, śpieszy, by zdążyć na czas. Aż łóżko turkoce i krzesło też puka, A Jasiu ją stuka, i stuka, i stuka. Tak gładko, tak lekko, tak calem za cal wyjmował i wkładał ten narząd jak stal. A ona spocona, zziajana, zdyszana poległa na plecach, uniosła kolana. Zdziwiona tym wszystkim, co tu się z nią dzieje. I pyta się Jaśka, i pyta i śmieje: A skądże to, jakże to, czemu tak gnasz!? A co to to, co to to, co mi tu pchasz!? Że wali, że pędzi, że bucha, buch, buch!? Ach jakże, ach jakże, ja lubię ten ruch! I gna ją, i pcha ją, i akcję swą toczy, I tłoczy ją, tłoczy ją Jasiu uroczy, Nagle.. świst. Nagle... gwizd. ... raptem; buch! Ustał ruch. Oj, gdzie mi zniknąłeś! Chcę jeszcze Jasieńku! Próbuje go znaleźć swa ręką po ciemku. A on już bez ducha, juz śpi nieboraczek, malutki, skulony, choć akt nie skończony! Więc strzela o pomoc wokoło oczyma. I dziwi się temu, co w ręce swej trzyma. I płacze, narzeka na los swój niewieści, wiec sama ze sobą zaczyna sie pieścić.
SebasTTan - 25 Marzec 2006, 16:04
Dwóch zawianych facetów idzie ulicą. Nagle jeden z nich pyta się tego drugiego: - Ty, a właściwie to gdzie ty mieszkasz? Drugi odpowiada: Widzisz tamten blok pomalowany na brązowo? - Tak. - A widzisz tam na piątym piętrze, co się pali światło? - Tak. - To jest moje mieszkanie. A widzisz tą blondynę tam na balkonie? Tą z dużym cycem? - Tak. - To moja żona. Widzisz tego faceta, co ją od tyłu bierze? - Tak. - To ja.
Dziadkowi zachciało sie amorów i mówi do babki: - Chodź babka do łóżka pokochamy się. Babka na to że nie ma ochoty. Dziadek zaczął głowić się jak tu babkę zaciągnąć do łóżka i wymyślił: - Chodź babka do łóżka to dam ci stówę Babka myśli stówa piechotą nie chodzi, zgodziła się, poszła do łóżka, pokochali się, dziadek dał stówę. Wtenczas babka zapala światło i mówi: - Te dziadek ale to jest stara stówa jeszcze z Waryńskim. A dziadek na to: - Stara dupa - stara stówa!
Rozmawia dwóch dziadków: - Ja to już seksu nie uprawiam - A ja to jeszcze raz w tygodniu mogę.... - Jak to możliwe?! Przecież jesteś ode mnie dwa lata starszy?! - No wiesz, jem cały czas ciemne pieczywo i to pomaga - Nic o tym nie wiedziałem! Nikt mi nie powiedział! Tego samego dnia poszedł dziadek do sklepu i poprosił ekspedientkę o ciemne pieczywo - Krojone czy w całości? - A jaka to różnica? - No wie pan, krojone to szybciej twardnieje.... - ku#@a, wszyscy wiedzieli...
Operacja urologiczna. Pacjent leży na stole. Obok krząta się młoda pielęgniareczka. Wchodzi chirurg z rękami w sterylnych rękawiczkach. - Siostro proszę poprawić penisa... Uhm, dobrze, a teraz pacjentowi!
Kowalski poszedł z żoną na imprezę, a tam okazało się że jest to seks grupowy. Zgasło światło .... mija 10 ... 15 ... 20 minut. W końcu Kowalski zapala światło i mówi: - Stop, ku#@a, stop! Trzeba ustalić jakieś zasady, trzeci raz pod rząd robię loda!!!
SebasTTan - 27 Marzec 2006, 09:15
Dupę wynalazł uczony radziecki Wołow. Dlatego mówimy: "dupa Wołowa". Inni twierdzą, że dupę wynalazła Marynia. Ci z kolei rozmawiają o dupie Maryni. Dupa pełni ważną rolę w ruchu obrotowym. Wszystko kręci się wokół dupy. Dupa służy również do przekazywania zdecydowanych sygnałów niewerbalnych. Dobrze wymierzony, solidny kopniak w dupę jest wyrażeniem uczuć negatywnych wobec adresata takiego gestu. Dupie można również przekazać emocje pozytywne, np. całując kogoś w dupę. Dupa może spełniać też rolę lizaka. Szczęśliwie nie wszyscy są dupolizami. Uniwersalność dupy nie kończy się na tym, jest ona bowiem zadziwiająco skutecznym pojemnikiem: w dupie można mieć całe osoby, a nawet społeczności. Dupa służy nieraz jako etalon: wiele rzeczy jest do dupy, tym samym dupa spełnia rolę uniwersalnego wzorca porównawczego. W dupę (lub po dupie) można również dostać. Czynność ta umacnia więzi emocjonalne między rodzicami i dziećmi. Prócz tego, dupa spełnia rolę siedziska, powiadamy bowiem: "siadaj na dupie", często z dodatkiem poleceń uzupełniających, jak np. "[...] i siedź cicho". Określenie "dawać (dać) dupy" funkcjonuje w dwóch znaczeniach: erotycznym i wartościującym, jednak "ściągnąć kogoś z dupy" tylko w tym pierwszym. Można również chronić swoją (lub czyjąś) dupę, co kolejny raz potwierdza ważność dupy w otaczającym nas świecie. "Zabrać się do czegoś od dupy strony" oznacza podejście niewłaściwe, od końca; dupa funkcjonuje tu jako synonim odwrotności. Dupa pełni również rolę uchwytu, można bowiem trzymać się czyjejś dupy. Określenie to nie oznacza braku równowagi, ale samodzielności.
chrisvertex - 27 Marzec 2006, 09:22
Malzonkowie wpadaja na dworzec kolejowy, co sil biegna na peron, niestety, za pozno. Maz odwraca sie do zony i krzyczy: - Gdybys sie tak nie guzdrala, to bysmy zdazyli! - Gdybys mnie tak nie poganial, to bysmy krocej czekali na nastepny!
Dwoch przyjaciol wybralo sie do baru na drinka. Jeden z nich zaglada do szklanki i wola do drugiego: - Stary! Pierwszy raz widze kostke lodu z dziurka! Drugi smetnym glosem odpowiada: - Malo widziales. Ja z taka zyje od 15 lat...
Czerwony kapturek pyta Wilka po tym, jak Wilk wciągnął Go w krzaki w celu jednoznacznym: - Czy masz Wilku aktualne badania na obecność HIV? - Oczywiście!! odpowiada Wilk - To możesz je podrzeć!! odpowiada Czerwony Kapturek.
10 najczęstszych sposobów dawania kosza stosowanych przez kobiety (i co one naprawdę znaczą)
10. Myślę o tobie, jak o bracie (przypominasz mi tego grającego na bandżo palanta)
9. Leciutko różnimy się wiekiem (jesteś jednym wielkim skamieniałym staruchem)
8. Nie pociągasz mnie w "ten" sposób (jesteś najwstrętniejszym facetem, na jakiego kiedykolwiek spojrzałam)
7. Moje życie jest w tej chwili zbyt skomplikowane (nie chcę, byś spędzał noc wysłuchując moich rozmów telefonicznych z innymi facetami, z którymi się spotykam)
6. Mam faceta (właściwie kota i duży kubełek lodów)
5. Nie umawiam się z facetami, z którymi pracuję (chłopie, nie umówię się z tobą nawet jeśli jesteś tylko z tej samej galaktyki, a co dopiero biura)
4. Nie chodzi o ciebie, tylko o mnie (nie chodzi o mnie, tylko o ciebie)
3. Koncentruję się na karierze (nawet coś tak nudnego i nie dającego satysfakcji jak moja praca jest lepsze niż randka z tobą)
2. Żyję w celibacie (w zasadzie wyrzekam się takich facetów, jak ty)
i numer 1: Zostańmy przyjaciółmi (chcę, żebyś pałętał się w pobliżu, żebym mogła ci w szczegółach opowiadać o facetach, z którymi się widuję)
10 najczęstszych sposobów dawania kosza stosowanych przez facetów (i co one naprawdę znaczą)
10. Myślę o tobie, jak o siostrze (jesteś brzydka)
9. Leciutko różnimy się wiekiem (jesteś brzydka)
8. Nie pociągasz mnie w "ten" sposób (jesteś brzydka)
7. Moje życie jest w tej chwili zbyt skomplikowane (jesteś brzydka)
6. Mam dziewczynę (jesteś brzydka)
5. Nie umawiam się z kobietami, z którymi pracuję (jesteś brzydka)
4. Nie chodzi o ciebie, tylko o mnie (jesteś brzydka)
3. Koncentruję się na karierze (jesteś brzydka)
2. Żyję w celibacie (jesteś brzydka)
i numer 1: Zostańmy przyjaciółmi (rany, jaka jesteś brzydka)
SebasTTan - 28 Marzec 2006, 16:32
- Kochanie, co sądzisz o seksie analnym? - Jak dla mnie ok. - Już się bałem, że będziesz miała coś przeciwko... - Nie będę się wtrącała w to jak spędzasz czas z kolegami?
Cios dla kobiecego ego: kiedy mężczyzna zasypia zaraz po seksie. Cios dla męskiego ego: kiedy kobieta zasypia w trakcie seksu.
Babcia wypełnia papierki w urzędzie skarbowym. Wypełnia, wypełnia... Wreszcie wypełniła i oddaje urzędnikowi, a urzędnik: - Ale jeszcze musi się pani podpisać. - A jak się mam podpisać? - No, normalnie. Tak, jak się pani podpisuje w liście. Wiec babcia napisała: "Całuję Was mocno! Babcia Alina"
PRAWA KOŁODKI 1. Obywatel żyje po to, aby płacić podatki. 2. Prawo nie działa wstecz - z wyjątkiem prawa podatkowego. 3. Prawo podatkowe to zbiór pomyłek. 4. Państwo najlepiej wie, na co wydać pieniądze obywatela. 5. Stawki podatkowe powinny być mniejsze, ale muszą być większe. 6. Kto korzysta z dobrodziejstw ustawy podatkowej - grzeszy. (Nie dotyczy Urzędu Skarbowego i pracowników Ministerstwa Finansów). 7. Nie trzeba rewaloryzować wysokości progów podatkowych - przecież nie ma inflacji. 8. Przekazuj darowizny tylko najbardziej potrzebującym: pracownikom Urzędów Skarbowych. 9. Pakiet "Polska 2000" jest dobry, przez co niemożliwy do realizacji. 10. W roku 2001 znieść całkowicie podatek dochodowy, wprowadzając w to miejsce VAT w wysokości 200 procent.
- Jaka jest różnica między Urzędem Skarbowym a zakładem fryzjerskim? - W Urzędzie Skarbowym golą dokładniej.
SebasTTan - 30 Marzec 2006, 14:58
Leży tesciowa na łożu śmierci, stan agonalny, oczy w słup itd. Przy łóżku siedzi równie skupiony zięć i wpatruje się w teściową. Nagle do pokoju wpada mucha i zaczyna latać z kąta w kąt, a teściowa oczami za muchą wodzi - mucha w lewo, ona oczami w lewo, mucha w prawo, ona oczami w prawo i tak cały czas. Nagle mocno poirytowany tą sytuacją zięć krzyczy: - Się mamusia nie rozprasza!
Lepper wzywa wróżkę: - W nocy śniły mi się ziemniaki. Co to znaczy? - To znaczy, że Pana na jesień wykopią albo na wiosnę posadzą.
Baca wlecze do lasu ścierwo psa. Sąsiad zagaduje: - A co to się stało, kumie? - Aaaa... musiołek go zastrzelić! - To pewnie był wściekły, co??? - No, zachwycony to nie był!!!
Baca jest sądzony za zabójstwo turysty, ale się nie przyznaje. Sędzia pyta: - No to jak to było, Baco? - Ano nijak. Siedziołek se na przyzbie i strugałek osikowy kołecek. A ten turysta siad se kole mnie i zacoł jeść cereśnie. I co zjod, to mi pesteckom trach!!! w oko. A jo nic, ino se strugom ten kołecek. A on znowu zjad i trach!!! mie pesteckom w oko. A jo nic i dalej strugom... A on łostatniom cereśnie, rzucił mi torebke pode nogi, wstał i tak niesceśliwie potknoł, ze upadł na ten kołecek, com go strugoł. I tak, panie, coś ze 27 razy...
Dać w prezencie facetowi flaszkę 0,2l wódki, to tak jak kobiecie 5-centymetrowy wibrator.
Dwie gospodynie stoją przy pralce: - Jadźka, ale tak między nami... anal już próbowałaś? - Nieee, zadowolona jestem z Dosi...
Z dachu drapacza chmur mordercy wyrzucili faceta. Spada: - Aaaaaaaaaa!!! Przelatuje koło 25 piętra, gdzie na balkonie opala się nago super laska: - Ooooooo!!!
kwasiapa - 8 Kwiecień 2006, 20:56
Żona do mężą programisty: - Ciągle jesteś zajęty i siedzisz przy komputerze. Żebym choć miała dziecko... - Kładź się, będziemy instalować...
SebasTTan - 18 Kwiecień 2006, 20:24
Jasio idzie z mamą do sklepu. Przed sklepem widzi pijaka z krzywymi nogami. I głośno mówi do mamy: - Mamo, ale ten pan ma krzywe nogi! - Jasiu, ale tak nie wolno! Możesz tego pana obrazić! Następnego dnia Jasio znowu idzie z mamą do sklepu, widzi tego samego faceta z krzywymi nogami i głośno mówi: - Ale ten pan ma krzywe nogi! Wtedy mama już straciła cierpliwość i mówi do Jasia: - Jasiu, ile mam ci powtarzać, że tak nie wolno! Za karę będziesz siedzieć w domu i nie wyjdziesz dopóki nie przeczytasz Szekspira. Po trzech miesiącach Jasio znowu idzie z mamą do sklepu i widząc faceta z krzywymi nogami mówi: - Cóż to za moda nastała w tych czasach, żeby swe jaja nosić w nawiasach.
Na granicę polską przyjeżdża David Coperfield, celnik pyta: - Czym się pan zajmuje? - Jestem iluzjonistą. - A co to takiego? - A pokaże: Przykrył swojego merca płachtą, zamachał rekami, zdjął płachtę, a tu stoi BMW. Celnik na to łeee tam... widzisz tego tira ze spirytusem? - No widzę. Celnik przystawiając pieczątkę na dokumentach: a teraz to już jest tir z groszkiem!
Do szkoły zaproszono fotografa i nauczyciel namawia dzieci, by każde kupiło odbitkę zdjęcia grupowego. - Pomyślcie tylko, gdy już będziecie dorosłe, popatrzycie na fotografię i powiecie: "To Ania, teraz jest prawnikiem" albo "To jest Krzyś. Teraz jest lekarzem." Na to cienki głosik z tyłu sali: - A to jest nauczyciel. Teraz już nie żyje.
Noc. Łożko. Nagle okropny smród. Tak potworny, że żona się budzi. - Albin, narobiłeś w gacie! - Ech Elwiro, żebyć ty wiedziała, co mi się przyśniło! - Co? - Że skaczę ze spadochronerm i on się nie otwiera. A ja spadam, spadam, spadam... - Albin, ja to bym chyba umarła! - A widzisz! A ja nie, bo jestem mężczyzną!
Poszedł facet przed Świętami wyciąć choinkę do lasu. Tak szukał i szukał, że w końcu zabłądził. Chodzi więc po lesie i krzyczy. W pewnym momencie coś go szturcha z tyłu w ramię. Odwraca głowę, patrzy a tu stoi wielki niedźwiedź, piana z pyska mu leci i mówi: - CO TU ROBISZ??? - Zgubiłem się - odpowiada facet. - Ale czego się KU*WA tak drzesz? - pyta znowu wściekły niedźwiedź? - Bo może ktoś usłyszy i mi pomoże. - mówi gość. - No to KU*WAAAA jaaa usłyszałeeeeem. Pooomooogłoooo ciii?
chrisvertex - 19 Kwiecień 2006, 22:34
Znamiona sukcesu:
4 lata - nie sikać w majtki 12 lat - mieć przyjaciół 18 lat - posiadać prawo jazdy 20 lat - uprawiać sex 35 lat - dużo zarabiać 60 lat - uprawiać sex 70 lat - posiadać prawo jazdy 75 lat - mieć przyjaciół 80 lat - nie sikać w majtki
AgaMi - 24 Kwiecień 2006, 13:15
Przychodzi facet do księdza: - Księże proboszczu, ja mam taką nietypową prośbę. Chciałbym ochrzcić swojego kotka. - Nie ma mowy! Bezrozumne i bezduszne stworzenie nie ma prawa do świętych sakramentów! Nie mogę dopuścić do takiej profanacji! - Ale ja bardzo kocham swojego kotka i chciałbym, by dostąpił on zbawienia. Ja dobrze zapłacę. Jestem bardzo bogaty. - Nie ma takich pieniędzy! - Tak? Ale ja jestem gotów zapłacić... (i tu wymienił sumę). Ksiądz zaniemówił. Pomilczał chwilę, jakby coś rozważając, wreszcie zrezygnowanym głosem powiedział: - Oczekuję Pana wraz z pańskim kotkiem i rodzicami chrzestnymi w niedzielę o piętnastej. W wyznaczonej porze wszystko odbyło się zgodnie z regułami. Kotek został ochrzczony, a czek zainkasowany. Po kilku tygodniach jednak wieść dotarła do biskupa. Ten, wściekły jak osa, wsiadł do mercedesa i sam, bez kierowcy, pognał do parafii owego księdza. Wpada na plebanię i już od progu wrzeszczy: - Co ty, na Boga, wyrabiasz?! Koty chrzcisz? Przecież to grzech śmiertelny, nie mówiąc już o ośmieszeniu Kościoła! - Ekscelencjo! Ja rozumiem. Tak, to jest grzech i ja biorę go na swoje sumienie. No ale... Business is business! Proszę za mną. Oprowadził biskupa po kościele, pokazując świeżo wyzłocony ołtarz, odnowione organy, marmurowe posadzki i boazerie z cennego drewna. Na plebanii z dumą pochwalił się najnowocześniejszym sprzętem audio-video, luksusowym mercedesem w garażu, świetnej jakości (i ceny) meblami. - Widzi ekscelencja? A pamięta ekscelencja może, ile przesłałem ostatnio do kurii? - Pewnie! Sam kupiłem mercedesa za te pieniądze. Myślałem, że z rok je odkładałeś. - A czy ekscelencja wie, że pogrzeby i śluby u mnie za darmo? Mam tyle kasy, że nie muszę brać od ludzi. - Skąd? - WŁAŚNIE ZA TEGO KOTKA! - No to ile, do cholery, ten facet ci dał? - Dał... (i tu ksiądz wymienił sumę). Biskup zaniemówił. Milczał przez chwilę, jakby coś rozważając, wreszcie zrezygnowanym głosem powiedział: - Przygotuj kotka do komunii i bierzmowania.
SebasTTan - 29 Kwiecień 2006, 18:53
Polski minister udał się w oficjalną podróż do Francji. Jednym z punktów wizyty była kolacja u francuskiego odpowiednika. Widząc jego wspaniałą willę, z obrazami wielkich mistrzów na ścianach, pyta się, jak on zapewnia sobie taki poziom życia ze skromnej pensji urzędnika republiki. Francuz zaprasza go do okna: - Widzi pan tę autostradę? - Tak. - Ona kosztowała 20 miliardów franków, firma wypisała fakturę na 25, a różnicę przekazała mi. Dwa lata później minister francuski udaje się do Polski i odwiedza swojego polskiego odpowiednika. Kiedy podjeżdża pod domostwo ministra, jego oczom ukazuje się najpiękniejszy pałac jaki widział w życiu. Pyta od razu: - Nie rozumiem, dwa lata temu stwierdził pan, że prowadzę książęce życie, ale w porównaniu do pana... Polski minister podchodzi do okna: - Widzi pan tam autostradę? - Nie. - No właśnie.
1. Do końca miesiąca odpust zupełny TYLKO 99 zł! 2. Jutro komunia o smakach paprykowym, cebulowym i bekonu - tylko u nas! 3. Przy zamówieniu czterech wesel - jeden pogrzeb gratis. 4. Tylko u nas! Woda święcona pH 5,5! Nie zawiera konserwantów. Dla pierwszych 100 wiernych nasz czerwony kubek. 5. Posezonowa obniżka pokuty. Do 20% mniej za grzechy ciężkie!. 6. Zapraszamy na koncert muzyki POPowej. Występują: kapłani z cerkwi prawosławnej... 7. Nowość! Pogrzeby rodzinne! Dzieci do lat 7 - bezpłatnie! Młodzież pod opieką dorosłych - 50% bonifikaty! 8. Zestaw głośnomówiący i hands-free do spowiedzi. 9. Karta Master Biskupcheque uprawnia do 0,05% zniżki przy tacy w naszej sieci!
Psycho - 3 Maj 2006, 00:02
Mecz Polska - Brazylia Brazylijczycy wchodzą do szatni.... a tam wisi strój tylko dla Ronaldinho wiec reszta drużyny huralne: OLEEE idziemy do baruuu !! Siedzą w barze nagle bramkarz sie odzywa: może sprawdzimy wynik w telegazecie ? Robert Carlos: Ok ja sprawdze ! Odpala TV a tam wynik 1:0 dla Brazyli 38 minuta Ronaldinho strzelił (no bo któż by inny ) Ucieszeni z prowadzenia siedza dalej po pewnym czasie bramkarz znowu: Moze sprawdzimy jak sie skończył mecz. Patrzą a tam: Brazylia - Polska 1:1 Ronaldinho 38 minuta Rasiak 83 minuta Nastepnego dnia spotykaja Ronaldinho i pytaja: Stary co sie stało, tak dobrze ci szło ???? Sorrrry chłopaki w 42 minucie dostałem CZERWONA KARTKE !!!!!
AgaMi - 3 Maj 2006, 10:36
Świetny
SebasTTan - 3 Maj 2006, 10:50
Hehe niestety ale chyba coś prawdy w tym jest
SebasTTan - 10 Maj 2006, 22:37
Facet domyślił się, że żona go zdradza. Pewnego wieczoru zaczekał, aż wyjdzie z domu, po czym wskoczył do taksówki nakazał kierowcy ją śledzić. Chwilę później wszystko było jasne - żona pracowała w agencji towarzyskiej! Zszokowany facet mówi do taksówkarza: - Chcesz pan zarobić stówę? - Jasne! Co mam robić? - Wejść do agencji, zabrać moją żonę, wsadzić ją do taksówki i zawieść nas oboje do domu. Taksówkarz zabrał się do pracy. Kilka minut później drzwi agencji otworzyły się z hukiem i pojawił się taksówkarz trzymający za włosy wijącą się kobietę. Otworzył drzwi samochodu, wrzucił ją do środka i powiedział: - Trzymaj pan ją! A facet krzyknął do taksówkarza: - To nie jest moja żona! - Wiem, ku#@a, to moja! Teraz idę po pańską!
Psychiatra bada pacjenta za pomocą testu czytając: - Ostatniej niedzieli był straszliwy wypadek drogowy. Motocyklista został rozjechany przez samochód tak nieszczęśliwie że stracił głowę. W chwilę potem motocyklista wstał podniósł głowę i poszedł do najbliższej apteki żeby przykleić ją do tułowia. W tym miejscu badany uśmiecha się z niedowierzaniem. - Pańska historia nie trzyma się kupy. Przecież apteki w niedzielę są zamknięte!
AgaMi - 18 Maj 2006, 11:05
12 wykrętów jak przylapią Cię na spaniu w pracy :
1. W banku krwi powiedzieli mi, że to może się przydarzyć. 2. To jest 15-sto minutowa drzemka regenerująca, o której tyle mówili podczas tego kursu "Zarządzanie czasem", na który mnie wysłałeś. 3. Nie spałem! Medytowałem nad celem misji i układałem sobie w głowie nowy projekt. 4. To jest jeden z siedmiu nawyków ludzi wysoce wydajnych. 5. O rany! To lekarstwo, które wczoraj zażyłem wciąż działa! 6. Testowałem moją klawiaturę na odporność na zaślinienie. 7. Robiłem bardzo specyficzne ćwiczenie Yoga uwalniające od stresu związanego z praca. Chyba nie będziesz mnie dyskryminował za uprawianie Yogi? 8. Dlaczego mi przerwałeś? Prawie znalazłem rozwiązanie dla naszego największego problemu. 9. Automat do kawy jest nieczynny. 10. Nie spałem. Próbowałem założyć szkła kontaktowe bez użycia rąk. 11. Ktoś musiał włożyć kawę bezkofeinowa w nie ten pojemnik co trzeba. 12. "... i Ducha świętego. Amen"
Psycho - 29 Maj 2006, 12:13
Dziewczyna z chłopakiem wpadli do pubu na parę drinków. Siedzą, dobrze się bawią, i nagle kobieta zaczyna mówić o nowym drinku. Im więcej o nim mówi, tym bardziej się podnieca i w końcu namawia chłopaka, aby go skosztował. Chłopak się zgadza i pozwala, by zamówiła mu tego drinka. Barman podaje drinka i umieszcza na stole następujące składniki: solniczkę, kieliszek śmietankowego likieru Baileys oraz kieliszek soku z limonki. Chłopak patrzy na składniki z głupią miną, więc dziewczyna mu tłumaczy: - Po pierwsze, sypiesz trochę soli na język, po drugie - wypijasz kieliszek Baileya i trzymasz w ustach, a następnie zapijasz wszystko sokiem z limonki. Chłopak, pragnąc zadowolić dziewczynę, robi to, co mu kazała. Sypie sól na język - słone, ale OK. Dalej idzie likier - gładki, aromatyczny, bardzo przyjemny... W porzo! W końcu bierze kieliszek z limonką... W pierwszej sekundzie uderza go w podniebienie ostry smak soku z limonki, w drugiej sekundzie Baileys się zwarza, w trzeciej słono-zwarzono- -gorzki smak daje mu w przełyk. To wywołuje, oczywiście, odruch wymiotny, ale nie chcąc sprawić dziewczynie przykrości, przełyka z trudem. Kiedy udaje mu się opanować, obraca się do dziewczyny. Ta usmiecha się szczerze i szeroko: - I jak ci smakowało? Ten drink ma nazwę "Zemsta za Loda"
viagra - 7 Czerwiec 2006, 14:17
A to takie male nawiazanie do tego co nas niedlugo czeka
-DLACZEGO TAK MALO KOBIET GRA W PILKE NOŻNA?? - bo nie tak latwo znalezc jedenascie kobiet ktore chialyby wystapic w takich samych strojach
AgaMi - 7 Czerwiec 2006, 23:54
Jakie jest najlepsze zdjęcie Rasiaka? - Zdjęcie z boiska!
SebasTTan - 8 Czerwiec 2006, 09:50
Króliczek pomyślał, że mógłby zrobić coś dobrego. Tak więc otworzył bardzo luksusowy kibelek z muzą na życzenie. Jako pierwszy klient przyszedł Tygrysek. Króliczek się go pyta: - Jaką muzę ci zapuścić Tygrysku? - Wiesz może jakiś Hip Hop. Tygrysek wszedł do kibelka, a króliczek zapuścił mu muzę. Po jakimś czasie wychodzi i mówi: - Nie no niezły wypas Królik - I zarzucił mu piątaka. Następnie przyszła Tygrysica. A króliczek się jej pyta: - Jaka muzę ci zapuścić Tygrysico? - Hmm może jakiś Dance. Tygrysica wlazła do kibelka, króliczek zapuścił muzę, no i tak jak tygryskowi wcześniej tak też jej się podobało i dała piątaka. Interes się kręcił, aż w pewnym momencie przybiega do kibelka Niedźwiadek. A króliczek jak zawsze z pytankiem: - Jaką muzę ci zapuścić Niedźwiadku? Niedźwiadkowi bardzo się chciało, więc powiedział od niechcenia: - Cokolwiek tylko daj mi się załatwić! No to króliczek wpuścił Niedźwiadka i zapuścił mu muzę. Po chwili wychodzi z kibelka Niedźwiadek cały obsrany od pasa w dół i podchodzi do królika i krzyczy: - Kuźwa Królik jeszcze raz mi Hymn puścisz!!!
W każdą niedzielę, wychodząc z kościoła, mężczyzna dawał żebrakowi 10 zł i tak to trwało kilka miesięcy. W październiku dał mu 5 zł. Zdziwiony żebrak pyta: - Dlaczego tylko 5 zł, zawsze było 10 zł? - No wiesz, posłałem syna na studia. - To dlaczego na mój koszt?
Prałatowi Henrykowi ktoś ukradł z klatki ptaszka. Podczas niedzielnej mszy prałat pyta parafian: - Kto ma ptaszka? Podnosi się las męskich rąk. - Nie o to mi chodzi - mówi prałat. - Kto widział ptaszka? Podnosi się las kobiecych rak. Prałat wkurzony: - Nie o to pytam! Kto widział mojego ptaszka? Wszyscy ministranci podnoszą ręce.
SebasTTan - 8 Czerwiec 2006, 17:13
- Co wyjdzie z koalicji Kaczyńskiego z Lepperem ? - Kaczka w buraczkach
Legion - 12 Lipiec 2006, 11:04
Idzie Ahmed, a przed nim jego niezadowolona żona. - Ej, Ahmed, Allah nie tak uczył! W Koranie napisano, że żona musi chodzić za mężem! - Kiedy pisali Koran, nie było min przeciwpiechotnych. Naprzód, Fatima, naprzód...
O trzeciej w nocy ONA po cichutku wymknęła się z małżeńskiego łoża do sąsiedniego pokoju. Klawiaturą rozbiła 19-calowy monitor, wszystkie płyty CD porysowała i podeptała swoimi pantoflami. Obudowę komputera wyrzuciła przez okno, a drukarkę utopiła w wannie. Potem wróciła do sypialni, do ciepłej pościeli i przytuliła się z miłością do boku swego nic nie podejrzewającego, śpiącego męża. Była przeświadczona, że już teraz cały wolny czas będzie przeznaczał na ich miłość. Zasnęła... Do końca życia pozostały jej jeszcze niecałe cztery godziny...
Do laboratorium doktora Frankensteina przychodzi Batman. Kładzie przed nim szczątki ciała ludzkiego i mówi: - To był Robin. Proszę go jakoś poskładać i przywrócić do życia, a z tego co zostanie, niech pan zrobi małego nietoperza.
Przychodzi facet do lekarza i mówi: -Panie doktorze proszę mnie okastrować. Na to lekarz ze zdumieniem pyta pacjenta dlaczego? -Niech Pan nie wnika, ale robi co swoje. Doktor nic nie mówiąc bierze się do dzieła, ale po skończonym Zabiegu pyta się ponownie pacjenta: -Już tak przez ciekawość pytam się pana : Dlaczego Pan to zrobił ? -No bo wie Pan, moja Żona to Żydówka. -No tak, ale Przecież oni się obrzezają. -No właśnie, a jak ja powiedziałem ?
Z porannej mgły wyłania się sylwetka wędkarza na łódce wycierającego zakrwawione wiosło, który mruczy pod nosem: - Jezus nie Jezus, jak lowie ryby nikt mi po wodzie chodził nie będzie...
Rozmawia dwóch dresów. - Co robisz na sylwestra? - Jeszcze nie wiem ale chyba klatke i bicepsa.
Przychodzi Murzyn do lekarza i mówi: - Panie doktorze, zawsze chciałem być rośliną. Lekarz długo się nie zastanawiając chwycił za toporek i odrąbał Murzynowi prącie mówiąc: - Teraz jesteś czarny bez.
I najlepszy:
Pewna pani wybrała się do Afryki na safari i zabrała ze sobą swojego pupila-pudelka. W trakcie wyprawy piesek wypadł z jeepa, czego nikt nie zauważył. Biegł za samochodem, biegł, biegł... ale nie dogonił. Nagle słyszy gdzieś za soba szelest i kątem oka dostrzega; zbliżającego sie lamparta. Zadrżał ze strachu, przed oczami przeleciało mu całe życie. Wtem jednak patrzy, a kawałek dalej w trawie leżą jakieś poobgryzane szczątki. "Może nie wszystko stracone" - myśli pudelek i dopada padliny. Lampart wyłazi z krzaków, patrzy- a tam jakiś dziwaczny mały stwór coś wpierdala, ciamka, mlaska. Lampart już - już ma na niego skoczyć, ale słyszy jak stwór mruczy do siebie: "Mmmm... jaki smaczny ten lampart...rarytas... mięsko palce lizać... a kosteczki - co za rozkosz...". Lampart przeraził się i dał nura w krzaki. "Całe szczęście, że mnie nie widział ten mały diabeł, bo zeżarłby mnie jak dwa razy dwa" - myśli uciekając. Pudelek odetchnął, ale zauważył, że na drzewie siedzi małpa, która najwyraźniej obserwowała całą sytuację, bo minę ma zdziwioną. Nagle małpa puszcza się biegiem za lampartem i wrzeszczy "Oj, niedobrze" - myśli pudelek. "Ta cholerna małpa wszystko mu wygada.Co robić?" Małpa faktycznie dopada lamparta i opowiada mu, jak to został wystrychnięty na dudka. Lampart w*urwił się strasznie...Kazał małpie wsiąśc mu na grzbiet i wrócić ze sobą na polankę, żeby była świadkiem tego, jak rozprawi się z tym stworem. Wracają, patrzą a tam pudelek rozwalony na grzbiecie, dłubie w zębach pazurem i gada do siebie: "Gdzie do cholery ta małpa? Wysłałem ją po kolejnego lamparta, a ta c*pa, nie wraca i nie wraca..."
[ Dodano: 13 Lipiec 2006, 18:22 ]
SebasTTan - 14 Lipiec 2006, 13:54
- Ej , laska! Ruch*sz się? Eee..., sorki..., wygłupiłem się..., Boże co za nietakt. Jak masz na imię? - Grażyna - Ej , Grażyna, ruch*sz się?
Spotyka się dwóch kumpli po latach, jeden z nich artysta. - Czeeeeśśśśść! Kupa lat! Stary, kupiłem Twoją płytę, jest po prostu genialna! -Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa, to Ty!
Godzina 10, do kuchni wchodzi informatyk z grobową miną. Żona pyta: - Kochanie, co się stało, czemu jesteś taki smutny? Masz problem z algorytmem? - Nie mam. - Nie wiesz jak rozwiązać problem z programem, który pisaleś całą noc? - Nie, wiem. - No to czemu taki smutny? Nie wyspałeś się? - Wyspałem. - No to co się stalo? - Spałem na backspace!
W przedziale pociągu jedzie Polak, Rusek, Francuz, matka z córką. Po pewnym czasie pociąg wjeżdża w tunel. W ciemności słychać cmok i trzask. Oto co myślą sobie osoby w przedziale: Matka: Ale mam porządną córkę, któryś ja pocałował, a ona go w pysk... Córka: Ale mam głupią matkę, frajer ja pocałował, a ona go w pysk... Francuz: ale mi się udało, pocałowałem ja, a w pysk dostał kto inny... Rusek: Co jest??? Najpierw mnie całują, a potem bija... Polak: Wy się tam całujcie, a ja Ruskiemu i tak wpie*.*lę!!!
Michael Jackson i jego żona znajdują się na porodówce z ich nowym dzieckiem, synem. Nagle wchodzi lekarz i Jackson zadaje pytanie: - Doktorze, jak długo nie będziemy mogli uprawiać seksu? - No cóż, poczekałbym, aż będzie miał przynajmniej 15 lat...
II Wojna Światowa. Rosyjskie sołdaty bezczeszczą niemiecki cmentarz. Skaczą sobie po nagrobkach czytając przy okazji kto tam leży: - Albert Hess - Bruno Schwarz - Herman Guttman - Edward von Klinkerhoffen - Achtung Minen
Legion - 14 Lipiec 2006, 19:40
Przychodzi Jasio z przedszkola. Buźka cała podrapana, aż przykro patrzeć. - Co się stało, Jasiu? - krzyczy mama. - Aaaaaa... Tańczyliśmy wokół choinki. Dzieci było mało, a jodełka spora...
Na wysokiej, nadmorskiej skarpie siedzą trzy chomiki i majtając nóżkami kontemplują malowniczy zachód słońca. Kiedy krąg dotyka już niemal horyzontu jeden z nich niespodziewanie odzywa się: - To słońce... takie duże... doskonale okrągłe. Przywodzi mi na myśl czas, gdy mieszkałem w klatce - miałem tam miskę na jedzenie, też taką ogromną i okrągłą. Sypali mi tam słonecznik a ja jadłem... jadłem i jadłem, aż do znudzenia. Wiecie, teraz gdy jestem wolnym chomikiem kupię sobie taką samą miskę, tak dla zabawy. O! I zapadła cisza. Po jakimś czasie odzywa się drugi - Taak... duuuże, okrągłe - to mi przypomina koło ze szczebelkami, które miałem w klatce. Wchodziłem do niego i biegłem... biegłem... biegłem i biegłem aż do utraty tchu, sam nie wiem po co to robiłem. Ale wiecie co? Teraz, gdy jestem wolnym chomikiem kupię sobie takie koło - dla zabawy. Ot co! I tyle. Siedzą zwierzaki i patrzą. Cisza przeciąga się jednak niepokojąco, w końcu pierwszy chomik wychyla się i zwraca zdziwiony do trzeciego: - A ty co? Czemu nic nie mówisz? Trzeci chomik wstaje gwałtownie, otrzepuje futerko i gniewnym głosem rzuca: - A idźcie w ch*j z tym waszym słońcem i z tymi wspomnieniami! Okrągłe to okrągłe, niech se jest jakie chce! I na pewno nie kupię z tego powodu rolki taśmy..
Chiny. Lata 70-siąte. Nadszedł wyż demograficzny. Panika - miliard nowych Chińczyków lada chwila wejdzie w wiek prokreacyjny. Poproszono o pomoc cały cywilizowany świat. ONZ postanowił: wszystkie państwa podadzą ilu Chińczyków są w stanie przyjąć do swoich klinik w celu dokonania operacji kastracji. Pierwsi zgłosili się Japończycy. Zadeklarowali wykonanie 1000 operacji na dobę. Sekretarz Generalny zachwycony. Druga deklaracja wpłynęła od Amerykanów: 3000 operacji na dobę. Standing owejszyn na Zgromadzeniu Ogólnym. I wtedy przychodzi zgłoszenie od lekarzy rosyjskich: 6000 operacji w przeciągu pięciu minut! Niedowierzanie, nikt nie jest w stanie tylu operacji zrobić! Powołano międzynarodową komisję śledczą, wysłano ją do Rosji w celu dokonania wizji lokalnej. Zawieziono ją na olbrzymie pole ogrodzone drutem kolczastym. Na środku oficer z kijem bejsbolowym: - W jednym szeregu stanąć!.. Na prawo zwrot!... Skłon!... Jajca sąsiada w zęby wziąć!... Następnie cichym krokiem zbliża się do ostatniego w szeregu i z całej siły wali go bejsbolem po jajcach. I słyszy oddalający się dźwięk: - Chrum...chrum...chrum... chrum...
Zygmunt Solorz wsiada do jedynej, stojącej na postoju taksówki: - Na Okęcie proszę, ale jak najszybciej. Taksówkarz długo przygląda mu się w lusterku i odpowiada : - 500 złotych. - Co tak drogo ? – pyta zaskoczony właściciel Polsatu - Teraz jest prime-time – rozkłada ręce sałaciarz – Korki w całym mieście. - Dobra, płacę ale już jedźmy. - Sponsorem dzisiejszej jazdy jest Zygmunt Solorz – krzyczy przez otwarte okno kierowca. Potem odwraca się do pasażera i informuje: - Moja żona zawsze dodaje do obiadu "Ziarenka smaku – Winiary" – Winiary – Dobre pomysły lepszy smak. - Panie jedź pan do ku*wy nędzy, śpieszę się - wrzeszczy medialny magnat - Ok, Ok. już jedziemy – taksiarz wrzuca bieg – "Skoda Octavia tour" to dobre auto w kredycie 50 na 50 bez odsetek i prowizji zapłaciłem tylko 21 753 złotych druga rata po roku, to agresywna wyprzedaż. Ruszają ale po dwustu metrach samochód staje a kierowca z uśmiechem mówi : - Kiedy dopadnie cię Mały Głód zjedz serek "Danio" firmy Danone – wyjmuje opakowanie i spokojnie zaczyna konsumować. - Panie pan się nade mną znęca? – pyta załamany pasażer - Ależ skąd. Jeszcze tylko "Manti" i już w porządku mój żołądku. - Panie – błaga Solorz pokazując na zegarek – Samolot. Ja muszę zdążyć. Ja się poskarżę w Zrzeszeniu taksówkarzy. - Wiesz pan co? – mówi taksówkarz – Ja wczoraj miałem pierwszy raz w tym miesiącu wolny wieczór i chciałem odpocząć oglądając film na Polsacie. Tak normalnie obejrzeć. Bez tych pańskich pi*rdolonych przerw na reklamy. I gówno, nie mogłem. Siedź pan więc spokojnie i i nie wk*rwiaj mnie pan. Pociągnę jeszcze tylko łyk "Polo Cocty Plus" – królewski rozmiar firmy Zbyszko i pojedziemy dalej.
Żonaty facet przyszedł do spowiedzi. -Mam romans z pewną kobietą - mówi. -A coś bliżej. - zaciekawia się ksiądz. -No spotykamy się, ale tylko się o siebie ocieramy, jeszcze nigdy nie było penetracji. -Tarcie to jest to samo co włożenie!!Odmówisz 5 zdrowasiek i dasz na ofiarę 100 zł. Gość odmówił modlitwę i kieruje sie do wyjścia, a ksiądz cały czas go obserwuje. Wybiega z konfesjonału i krzyczy: -Widziałem! - Nie wsadził pan 100 na ofiarę!! -Ale potarłem stówką o puszkę. Sam ksiądz mówił, ze tarcie to to samo co włożenie!
Trzy dziewczyny wchodzą pod prysznic - pierwsza zdejmuje koszulkę, i okazuje się, że ma na klatce piersiowej (hmmm...) wielką literę "H". Pytają zaciekawione, co to takiego, na co ta odpowiada: "Wiecie, mam chłopaka, który studiuje na Harvardzie i jest tak dumny ze swojej uczelni, ze nawet kiedy się kochamy nie zdejmuje uczelnianej koszulki! No i farba puszcza pod wpływem potu i nie moge zmyć tej litery" Druga dziewczyna zdejmuje koszulkę, a tam wielka litera "O" - tłumaczy, że tez ma chłopaka, który tak jest dumny z tego, że studiuje na Oxfordzie, ze tez nawet podczas seksu nie zdejmuje koszulki" Trzecia zdejmuje koszulkę - a tu wielka litera "M" Dwie pierwsze pytają: "A ty co, masz chłopaka z Massachusets?" "Nie, dziewczynę z Wisconsin"
Do sypialni, w momencie zakładania przez tate prezerwatywy, bezceremonialnie wkracza maly Jasio. Żeby ukryć swój stan, tata udając, że niby nic się nie dzieje schyla się i szuka czegoś pod łóżkiem. - Co robisz? -pyta Jasio - A szukam kota - odpowiada tatuś. - I co, będziesz go ruchał?!
harry - 14 Lipiec 2006, 20:31
Na dziesięć niemieckich kobiet dwanaście jest brzydkich
Psycho - 15 Lipiec 2006, 11:35
Przychodzi niepelnosprawny synek do mamusi do kuchni: -mamo mamo daj mi ciasteczko -dobrze ale najpierw musisz wymyc raczki -mamo mamo ale ja nie mam raczek -nie ma raczek... nie ma ciasteczek
SebasTTan - 18 Lipiec 2006, 14:30
Idzie dróżką lis. Nagle z krzaków wyskakuje banda rozwydrzonych, wyrośniętych wilczątek. Po chwili lisek dostał wp*erdol, stracił komórkę, portfel i pobity uciekł sromotnie. Idzie miś. Scenariusz podobny. Miś trochę się stawiał ale efekt ten sam - obrobiony i sponiewierany uciekł. Idzie zajączek wielkanocny niosąc koszyczek z pisankami. Wyskakują wilczki, a zajączek jak nie zawinie koszyczkiem, sruuuu jednego, drugiego, n-tego, kopem poprawił i wilczątka skowycząc zbiegły. Morał: Jak masz jaja to zawsze sobie poradzisz.
Co będzie jak się skrzyżuje blondynkę z psem husky? - Ano... są dwie możliwości: 1. albo wyjdzie nam blondynka zajebiście odporna na mróz 2. albo husky, który będzie najlepiej ciągnął w całym zaprzęgu
Rozmawia dwóch adminów: - Mój kumpel wczoraj w 5 minut uszkodził główny serwer. - Jest hakerem ? - Nie, debilem...
Klasyfikator pojemności butelek wódki w świecie informatyków:
0.1 l - demo 0.25 l - trial version 0.5 l - personal edition 0.7 l - professional edition 1.0 l - network edition 1.75 l - enterprise 3 l - for small business 5 l - corporate edition
Moja żona odeszła z frajerem którego poznała przez internet. Ale ja głupi byłem, mogłem już dwa lata temu załozyć stałe łącze w domu!
SebasTTan - 21 Lipiec 2006, 14:01
Wchodzi kowboj do baru i patrzy - siedzi tam cud kobieta. Kowboj: Cześć. Kim jesteś? Kobieta: Lesbijką... - Eeeeee... To znaczy? - Jak się budzę myślę o seksie z kobietą, jak jem śniadanie to myślę o seksie z kobietą, jak idę do pracy to myślę o seksie z kobietą, jak jem obiad, to myślę o seksie z kobietą, jak wracam do domu, to myślę o seksie z kobietą, jak zasypiam, to myślę o seksie z kobietą... A Ty, kim jesteś? - Jak tu przyszedłem to myślałem, że jestem kowbojem, ale teraz wiem, ze jestem lesbijką.
Pewna kobieta miała 3 córki. Kiedyś wzięła je na rozmowę i mówi im. Słuchajcie córki, jak się kiedyś wydacie się za mąż napiszcie mi, jak Wam się układa życie seksualne. Córki się zgodziły. Wyszła pierwsza za mąż i za chwilę przychodzi od Niej kartka z napisem - NESCAFE. Matka nie wie, o co chodzi, ale przechodząc ulicą widzi bilboard NESCAFE SATYSFAKCJA DO OSTATNIEJ CHWILI. Zadowolona po uzyskaniu odpowiedzi. Druga wyszła za mąż i dostaje matka kartkę z napisem MARLBORO. Po chwili znajduje na paczce papierosów informację - MARLBORO EXTRA LONG, SUPER SIZE. Zadowolona, że córka trafiła dobrze. Po pewnym czasie najmłodsza wyszła za mąż i dopiero po miesiącu przychodzi kartka z napisem BRITISH AIRWAYS. Znów szukanie po gazetach i reklamach i w końcu znajduje - BRITISH AIRWAYS TRZY RAZY DZIENNIE SIEDEM RAZY W TYGODNIU, W OBIE STRONY.
Dwóch gejów w sklepie zauważa super nowe prezerwatywy: jedna w kształcie najnowszego modelu Mercedesa. Gej na to do drugiego geja: - Ale super będziemy to robić z najnowszym autem! Na to drugi gej a może kupmy ta druga - to super samochód wyścigowy, wiesz... hm... będzie tak szybko i tak super. Na to sprzedawca: - Wy to sobie kupcie terenówkę i tak po gównie będziecie jeździć
SebasTTan - 21 Lipiec 2006, 14:11
Wiek mężczyzn:
0 - 20 lat - mężczyzna jest jak FIAT: mały i figlarny. 20-30 lat - mężczyzna jest jak PORSCHE: szybki i energiczny. 30-40 lat - mężczyzna jest jak CITROEN: perfekcyjny. 40-50 lat - mężczyzna jest jak POLONEZ: obiecuje więcej niż może zrobić. 50-60 lat - mężczyzna jest jak ŻUK: trzeba go ręcznie zastartować. 60- ... lat - wypada zmienić markę.
Wiek kobiet:
0 - 20 lat - kobieta jest jak AZJA: dobrze znana, ale jeszcze nie odkryta. 20-30 lat - kobieta jest jak AFRYKA: gorąca i wilgotna. 30-40 lat - kobieta jest jak USA: wydajna i technicznie doskonała. 40-50 lat - kobieta jest jak EUROPA: po dwóch wojnach światowych, wykorzystana ale wciąż piękna. 50-60 lat - kobieta jest jak ROSJA: wszyscy wiedza gdzie to jest, ale nikt nie chce tam jechać.
Legion - 26 Lipiec 2006, 10:21
Małego niedźwiadka Aleksa uniosła kra na środek morza. Pewnie by umarł z głodu i chłodu, gdyby lodołamacz "Arktyka" nie wkręcił go w śrubę...
- Na co zwracacie uwagę, kiedy bierzecie masło dla swojej rodziny ? - Na kamery i ochronę.
Jeśli złotą rybkę położyć na patelni, to liczna życzeń zwiększa się automatycznie do pięćdziesięciu...
Kobiety są jak sanse - niewykorzystane się mszczą.
Przychodzi baba do lekarza cała posiniaczona. - Kto to pani zrobił ? - pyta lekarz - Mąż - A ja myślałem, że wyjechał. - Ja też...
Dlaczego kobieta ma mniejsze stopy niż mężczyzna ? - Żeby stała bliżej zlewu...
Źródło: ANGORA
Pokłóciły się okrutnie członki ciała. No bo kto niby ma być szefem? - Toż jasnym jest, że ja - burknął mózg - to ja tu myślę i wszystko kontroluję. - Bzdura! - zaprotestowały ręce - my tu robimy najwięcej - zarabiamy na wasze utrzymanie. - Ech - westchnęły nogi - to nasza rola rządzić, to my decydujemy jaki kierunek obrać i dążyć w słusznym kierunku. - My - odparły oczy - myśmy szefami - my wszystko widzimy i naprawdę nic nam nie umyka. - Bzdura - odparł żołądek - to ja tu rządzę, wytwarzam wam wszystkim energię, ciężko pracuję i trawię. Beze mnie zginiecie... - JA BĘDĘ SZEFEM - nagle odezwał się milczący dotąd tyłek -JUŻ ! Śmiech ogólny, no całe ciało się nie może pozbierać. - DOBRA - odpowiedział tyłek - jak tak, to STRAJK. I przestał robić cokolwiek. Minęło kilka godzin. Mózg dostał gorączki. Ręce się powykrzywiały. Nogi zgięły się w kolanach. Oczy wyszły na wierzch. Żołądek wzdęło i spuchł z wysiłku. Szybko zawarto porozumienie.Szefem został tyłek. I tak to już jest drodzy moi - szefem może zostać tylko ten, co gówno robi!
I na koniec liścik:
Legion - 28 Lipiec 2006, 21:19
Płyną tratwą Ruski, Niemiec i Murzyn Sztorm Trojka ta rozmawia między sobą i dochodza do wniosku że ktoś musi opuscić tratwe bo grozi to zatonięciem Wypada na murzyna;)ale Niemiec się wtraca i mówi że nie Kolege wyrzucać??zaproponował grę w pytania Ten który udzieli błedną odpowiedz opuszcza tratwe pytanie do Niemca:kiedy została zrzucona na Hiroshimę bomba atomowa?Niemiec odpowiada 1945 zostaje Pytanie do Ruska: ile osób zginęło?w przyblizeniu Odpowiada ze ok.60tyś OK zostajesz Ostatnie pytanie do Murzyna: Podaj nazwiska osób które zginely...
Stojącego na przystanku autobusowym Murzyna otacza grupka wyrostków, skandujących: - Małpa, małpa, małpa! Po chwili zjawia się policjant. Murzyn pyta go: - Nie zareaguje pan? Policjant zaskoczony: - O! W dodatku mówi!
Leci samolot z wszystkimi ambasadorami całego świata no i nagle roz*ebał się silnik. Pilot: - musimu zrzucić nie potrzebny balast żeby sie jakoś utrzymać w powietrzu Martwa cisza na pokładzie nagle wstaje niemiec flaga na plecach, wypił piwo, krzyknął ZA NRD!!!!!! I skoczył Za nim zaraz wstaje Rusek wypił ćwiartkę, flaga na plecach, krzyknął ZA ZSRR !! i skoczył. Zaraz za nimi wstaje polak zajarał peta, krzyknął ZA AFRYKE!!!!!! i wyrzucił murzyna.
W tramwaju dwóch białych pobiło Murzyna. Policjant przesłuchuje uczestników. Pierwszy opowiada poszkodowany: - Panie władzo, stoję sobie w tramwaju jakieś kilka minut, a tu nagle dostałem po gębie. A po chwili rzucił się jeszcze ten drugi!! - No dobrze - mówi policjant - zaraz przesłucham tych panów. Po czym zwraca się do tego, który pierwszy zadał cios: - Panie, co pan?? Tak bić bez powodu?? - Wcale nie bez powodu!! - No to niech pan opowiada! - No więc - zaczyna biały - stoję sobie spokojnie w tramwaju. Nagle na przystanku wchodzi Murzyn i staje mi na nogę. Myślę sobie zejdzie zapewne. Ale mija minuta, dwie... No to, z zegarkiem w ręku, po upływie trzeciej minuty go walnąłem. A czemu rzucił się też ten drugi facet, to nie mam pojęcia! - Dobrze, to w takim razie jego też przesłuchamy - odpowiada policjant i zwraca się do ostatniego uczestnika zajścia - Co pan nam powie? - Panie! - zaczyna podekscytowany - Patrzę, stoi biały, a koło niego Murzyn. Ten biały co chwila patrzy na zegarek, jakby na coś czekał. Aż tu nagle jak tego Murzyna nie zdzielił, to ja żem myślał, że się w całej Polsce zaczęło.
Jedzie kowboj po prerii i widzi samotne drzewo. W drzewie dziuplę, a wokoło dziupli ślady kul, jakby ktoś z karabinu maszynowego strzelał. Wydalo się mu to ciekawie. Podjechał bliziutko i zajrzał w dziuplę. Nagle ktoś chwyta kowboja za uszy i mówi: S-sij! Zobaczysz że ci się spodoba ! I z ciemnej dziupli wyłania się członek. Kowboj opiera się, wrzeszczy, a ten ktoś jego uszy skręca i powtarza Ssij, ssij! Zobaczysz że ci się spodoba!! Kowboj nie wytrzymał bólu, i odessał co musiał. Wyrwał się, odskoczył od drzewa. Wydostał pistolety zrobił sito z drzewa wokól dziupli.. Jednak żadnego ruchu nie zaobserwował Znów podjechał do dziupli, zajrzał do wnętrza. Nagle ktoś chwyta kowboja za uszy i mówi: -Ssij! Mówiłem że ci się spodoba!
Najlepszy: Murzyn na kontrakcie w Polsce pracował na budowie. Nieszczęśliwie, któregoś dnia piłą odciął sobie palec wskazujący. Pobiegł do lekarza, lekarz mówi, że jego własnego palca nie da się już przyszyć, ale jeżeli chce to w szpitalu są palce od białych ludzi i taki można mu przyszyć. Murzyn, że nie był wybredny zgodził się. Lekarz przyszył mu biały palec, po kilku godzinach. Murzyn wyszedł ze szpitala, wsiadł do tramwaju. Jadąc ogląda palec, nie mogąc wyjść ze zdumienia, że już jest sprawny. Obok siedzi podchmielony gość i przygląda się z ciekawością. Nagle mówi: - Widze, że pan kominiarz od dziewczyny wraca....
Legion - 1 Sierpień 2006, 00:17
Po starcie samolotu, piloci rozmawiaja: - No! teraz napijemy sie kawy a potem "wyprobujemy" te nowa stewardesse. Nie zauwazyli jednak ze mikrofon jest wlaczony i rozmowa jest slyszana w calym samolocie, takze przez pasazerow. Stewardessa, ktora byla na sali, biegnie do nich, aby powiedziec im o tej gafie. Nagle jeden z pasazerow podklada jej noge, ona wywraca sie jak dluga a gosciu mowi: - Gdzie lecisz dziwko ! Nie slyszalas ? Panowie piloci najpierw beda pili kawe.
Gosc zamawia zurek, biogs i dwie bulki. - Panie starszy - krzyczy do kelnera - przeciez te bulki sa mokre! - Co ja na to poradze. Gdy czlowiek niesie w jednej rece talerz z zupa, w drugiej rece talerz z biogosem, a bulki pod pachami to ma prawo sie pocic!
- Tata, tata! Ruscy polecieli na Ksiezyc!! - Wszyscy? - Nie, trzech. - To co mi gowniarzu glowe zawracasz!!!
- Jaka jest roznica miedzy wrzesniem a slipami meskimi? - Nie ma zadnej: tu koniec lata, i tam koniec lata...
Dwaj robotnicy na budowie rzucaja monete. - Jak wypadnie resztka, gramy w karty - mowi jeden. - Jak wypadnie orzel, idziemy na piwo - dodaje drugi. - A jak stanie na sztorc ? - Trudno, pech to pech, wtedy zabieramy sie do roboty...
xxx - 1 Sierpień 2006, 02:11
Ona: Jak moje włosy?
On: Zajebiste. W ogóle wszystko masz zajebiste. A najbardziej zajebsitego to masz męża.
Ona: Umówiłam się na jutro z Marcinem. Przywieziesz mnie?
On: Jak cie Marcin kocha to cie odwiezie.
Ona: Chyba nie chciałbyś żeby mnie kochał?
On: Czemu nie? Wtedy nie musiałbym po ciebie jechać.
On: Dałaś coś jeść żółwiowi rano?
Ona: Nie.
On: Dlaczego?
Ona: Zrobił kupę na dywanie.
On: Rozumiem. Jak go przestaniemy karmić to przestanie robić kupy. Całkiem sprytnie to wymyśliłaś...
Ona: Wyczyścisz koc?
On: OK... Nie jest bardzo brudny.
Ona: Sugerujesz, że nie trzeba go czyścić?
On: Nie. Sugeruję, że nie jest bardzo brudny.
Ona: Domyślam się, że chodzi ci o to żeby go nie czyścić.
On: A próbowałaś tricku z słuchaniem co powiedziałem zamiast domyślaniem się co chciałem powiedzieć? Słyszałem, że działa.
SebasTTan - 3 Sierpień 2006, 13:39
Jechało dwóch policjantów radiowozem i nagle jednego z nich rozbolał żołądek. Mówi do kolegi: - Piotrek, zatrzymaj samochód, muszę na chwilę iść w krzaki. Zatrzymali się, wyszedł. Po chwili znowu krzyczy do kolegi; - Piotrek, rzuć mi bloczek z mandatami - nie mam się czym podetrzeć! - Czyś ty zwariował? Weź 10 złotych i sobie podetrzyj. Po pewnym czasie pechowy policjant wychodzi z krzaków, ale jest jakoś dziwnie upaprany. - A ty coś taki umazany? - Miałem tylko osiem pięćdziesiąt...
Wnusio wysyła babci paczkę z wojska. Babcia otwiera paczkę, patrzy- granat, a obok list... - Kochana babciu, jak pociągniesz za kółeczko, dostanę trzy dni przepustki.
W kolejce stoją 6-letni syn i ojciec. Przed nimi stoi gruba baba - tak minimum ze 150 kg. Synek mówi do ojca: - Tato, patrz jaka ta baba jest ogrooomnaaaa... Ojciec się zaczerwienił, głupio mu się zrobiło i mówi: - Synku, nie można tak mówić o ludziach. - Ale ona jest taka gruuubaa... nigdy nie widziałem takiej grubej baby. - Dobrze, ale to niegrzecznie w ten sposób mówić o innych. W tym momencie grubej babie przy pasku odzywa się komórka: - Pi, pi, pi, pi... A synek z przerażeniem: - Tato! Uważaj! Będzie cofać!
Pani zapytała dzieci kim są ich rodzice i ile zarabiają. Zgłasza się Ola i mówi: - Moja mama jest prostytutką. Wychodzi do pracy tylko wieczorem, w domu zawsze jest obiad no i mamy kupę kasy. Następnie zgłasza się Karol i mówi: - Mój tato jest policjantem. Zawsze może sobie dorobić na boku, więc nie narzekamy na brak kasy. W końcu zgłasza się Jasiu i mówi: - Mój tato jest kierowcą TIR-a i gdyby nie k**wy i policjanci to też mielibyśmy kupę kasy.
Jedzie Ami, Rusek, Niemiec i Turek w jednym przedziale. No i zaczynają sie popisy który ma lepiej. Ami zaczyna: - Nasz kraj jest tak bogaty ze możemy sobie na wszystko pozwolić... Wstał otworzył okno i srrrru cały plik dolców przez okno. Rusek popatrzył chwilę, podumał, i mówi - W naszym to my też mamy wszystkiego w bród. Wstał, wyciągnął spod ławki skrzynkę wódki i jeb przez okno. Na to Niemiec zaczyna mówić: - No, my mamy też od cholery... nie dokończył, bo zrywa się z siedzenia Turek i krzyczy: - Nie! Proszę, nie!
Przedszkole, po obiedzie pani mówi: - Dzieci, teraz robimy kupkę. Po zrobieniu idziemy do ogrodu bawić się, ale pojdą tylko te dzieci, które zrobią kupkę! Dzieci siedzą w rządku na nocnikach i robią swoje. Po chwili Jasio zaczyna płakać! Pani podchodzi i pyta: - Jasiu, czemu płaczesz? - Bo nie pojdę się bawić - A co Jasiu, nie możesz kupki zrobić? - Mogę! - No to czemu płaczesz? - Bo Karol mi zabrał!
Żona prosi męża: - Opowiedz mi jakąś bajkę na dobranoc. - Kocham cię...
Przychodzi baba do lekarza: - Panie doktorze, bardzo swędzi mnie między palcami u nóg. - Między którymi? - Między dużymi.
Po badaniu okulista mówi do faceta: - Uważam, że powinien pan ograniczyć onanizowanie. - A co, wzrok sie od tego psuje? - Nie, wkurwia pan ludzi w poczekalni.
Legion - 12 Wrzesień 2006, 09:35
No i niezły gips. Kubica trzeci na torze Monza. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, co to teraz będzie się działo.
Milion Polaków zechce wybrać się z dziećmi na zawody Formuły 1. Na szczęście najbliższe są w Chinach, Japonii i Brazylii, więc trzeba będzie zaczekać do przyszłego roku.
Polska zażąda zatem od Niemiec przedłużenia kontraktu z kierowcą na nowy sezon, żeby spełnić marzenia swych obywateli. Oby Niemcy nie zażądali w zamian "korytarza"...
Milion Polaków (też z dziećmi) wróci z Bundesrepubliki do Polski, bo skoro jacyś Niemcy z BMW mogą pracować na Polaka, to nie ma powodu, żeby Polacy pracowali na Niemców.
Rząd podejmie decyzję o budowie toru Formuły 1. Ponieważ wszystkie inwestycje bywają u nas przemyślane, tor pobiegnie przez Ursynów, ale budowę na 63 lata zastopuje tamtejszy Komitet Osiedlowy. Lokalizację w Tatrzańskim Parku Narodowym zablokują górale.
Liga Polskich Rodzin zażąda, żeby Kubica jeździł polskim samochodem, mimo że coś takiego w przyrodzie nie występuje. Powstanie więc - zapowiedziana przez premiera w specjalnym wystąpieniu - fabryka samochodów na Żeraniu, w której pracę podejmie młody Talar.
Dzięki fantastycznej promocji BMW przestanie być autem gangsterów i rządu (proszę nie robić żadnych głupich skojarzeń - gangsterów i rządu), tylko podstawowym środkiem lokomocji pielęgniarek i nauczycieli, także tych pracujących na pół etatu.
No a młodzież w całym kraju zajmie się uprawianiem sportu a'la Kubica - dwie najwyżej punktowane konkurencje to tankowanie i zmiana gum.
Zaś Janusz Korwin-Mikke, pod wrażeniem szybkości Kubicy, ponowi swój stary apel o zniesienie na drogach wszelkich ograniczeń prędkości.
I ma to swój sens.
Oto kierowca jadący na przykład 200 km/godz. jest na drodze ponad trzy razy krócej od tego, który jedzie "sześćdziesiątką"! Zatem trzy razy mniej naraża się na wypadki, no i trzy razy mniejsze - uwaga - będą uliczne korki!
Nieźle Robert narozrabiałeś. Ale będzie jazda.
Paweł Zarzeczny, "Dziennik"
Legion - 17 Wrzesień 2006, 21:50
SPOSÓB NA TPSA
Tak mnie czasem najdzie, że pomagam znajomym w problemach komputerowych. Kasy wielkiej z tego nie ma, ale czasem kupa śmiechu. Wczoraj, wracając do domu, zostałem połechtany wibrującą komórką. Komórka wdzięcznym głosem niedalekiej sąsiadki blond, poinformowała, że nic nie działa. - Jak to nic? - No internet nie działa! Polazłem, posprawdzałem co trzeba - kurde wszystko w najlepszym porządku, oprócz wściekle migającej diody na modemie do Nerwostraty. Krótki telefon do działu niebieskich szympansów i wszystko jasne. - Pani Aniu, przecież odłączyli wam Neostradę. Pani Ania w odpowiedzi uśmiechnęła się tryumfująco - złośliwie: - No tak, ale odłączyli wczoraj, a ja zmieniłam datę w komputerze na niedzielę!
CIEKAWY SEGMENT RYNKU
Zatargałem dzisiaj na działkę nowo zakupioną kosiarkę, bo poprzednia odmówiła współpracy. Wypakowałem te wszystkie klocki Lego z kartonu i mozolnie próbuję złożyć je do kupy. Przychodzi sąsiad z dwoma puszkami Lecha, siada obok mnie i otwierając piwo mówi: - Szkoda, że sąsiad nic nie powiedziałeś. Mam całkiem nową kosiarkę, byśmy się dogadali... - A po co sąsiadowi dwie kosiarki? - pytam się, wkręcając kółka do kadłubka kosiarki. - Żona kupiła... Kiedyś pojechałem na delegację, żona chciała skosić trawnik, a nasza kosiarka ani dudu. To kupiła nową. Następnego dnia się okazało, że korek wystrzelił i prądu w domku nie było... Teraz mam dwie kosiarki... - Taa... Kobiety już takie są... - odpowiedziałem z uśmiechem. - Głupie jak but - chciał sąsiad powiedzieć? - uśmiechnął się, machnął ręką i poszedł. Po jakiś piętnastu minutach, poskładałem wszystkie części kosiarki, podłączam do prądu i ni dudu. Patrzę, sprawdzam, nic. Prąd jest, bo się lampa pali, w gniazdku prąd jest, bo radio działa. W końcu odłączyłem 50 metrowy kabel i podłączyłem kosiarkę bezpośrednio do krótkiego przedłużacza. Odpaliła natychmiast. Robię przegląd kabla - gdzieś tak w połowie przegryziony przez gryzonia jakiegoś. Idę do sąsiada pożyczyć kabel i zawstydzony opowiadam całą historię. - Wychodzi na to, że razem mamy cztery kosiarki. W tym dwie nieużywane. Może by jakąś firmę założyć? - zaproponował, delikatnie nie wypowiadając się na mój temat...
PERFEKCYJNE WYKONANIE
To był jeden z tych nudnych poniedziałków, które nachodzą z reguły po niedzielach. Nie spodziewałem się niczego, co mogłoby poprawić mój humor, bezwzględnie zepsuty przez budzik elektroniczny marki Thompson. Na budzik byłem obrażony śmiertelnie, gdyż z uporem bezrozumnej i bezdusznej maszyny, kazał mi wstawać do roboty. Przy kawie sprawdziłem tylko jeszcze listę stu najbogatszych ludzi na świecie... Nie było mnie... Dopiłem kawę, westchnąłem ciężko, ogarnąłem się trochę, po czym wsiadłem do samochodu z zamiarem udania się do tyrki. Stałem właśnie, oczekując na lukę żeby włączyć się do ruchu, zgłośniłem radio, gdy to zobaczyłem... Po przeciwległym pasie ruchu, poruszał się osobnik w garniturze i sądząc po jego kocich ruchach, w stanie lekko-pół-śmiesznym, z ręką ostrzegawczo wyciągniętą przed siebie ala "Młode Wilki", zmuszając nadjeżdżające samochody do ominięcia go szerokim łukiem. Kilka właśnie go ominęło, gdy z przeciwka nadjechał nie pierwszej świeżości Kamaz... Kierowca zatrzymał się przed gościem, wyszedł z kabiny, strzelił mu niezłą pecynę w łeb, aż tamten wywalił się na trawnik, na poboczu. Niby nic śmiesznego... Z osłupienia wyrwały mnie słowa piosenki lecącej w radiu: „...TRZEBA WIEDZIEĆ KIEDY ZE SCENY ZEJŚĆ... NIEPOKONANYM...” - Święta racja - pomyślałem i w końcu ruszyłem...
NA CO TAKA KOBIETA?
Wlokę się wczoraj zmęczona z pracy, a żeby być szybciej w domku, to myślę - "pójdę Dunajcem na skróty". Rzuciłam okiem, czy w krzakach coś dziwnego się nie czai i do dzieła! Jak tylko przeszłam parę metrów, zza winkla wyłania się dwóch panów. Czerwone nosy, zdarte kubraczki, na nogach się ledwie trzymają. Ja nie tracę rezonu, poginam dalej jakby nigdy nic. Nagle ci dwaj zatrzymują się. Wąsatszy reguluje na mnie ostrość oka i mówi do mniej wąsatego: - Ty Walduś, jakbyś miał taką piękną kobitę w domu, to co byś z nią robił? A Walduś otworzył oczy, popatrzył i rzecze: - Nie wstydziłbym się jej posyłać po flasecke.
MIEJSCE DLA DAMY
Stoję sobie dzisiaj grzecznie w kolejce do kasy w Championie. Przede mną miły, starszy pan, a przed nim pani wyglądająca na damę. Owa dama miała dwa wózki zakupów i wykładała je na taśmę. W pewnym momencie okazało się, że zapomniała zważyć jakiegoś produktu. Pani kasjerka zaproponowała jej, żeby odłożyć, na co Pani zrobiła jej awanturę, że ona jest klientem i ona ma prawo. Pani kasjerka wzruszyła ramionami, wyszła zza kasy, poszła, zważyła jej to coś i wróciła. Wszystko z uśmiechem. W pewnym momencie zwróciła uwagę owej pani, że para trampek nie ma metki. Na co "dama" zaczęła wrzeszczeć, że to wina sklepu i ona nie ma czasu i kasjerka powinna sama wiedzieć, ile kosztują towary w jej sklepie. Zrobiło się zamieszanie, przyszła pani z działu obsługi klienta i sprawę załatwiono polubownie. Na koniec, "dama" po zapłaceniu, ruszając od kasy, głośno skomentowała, że więcej tu nie kupi, bo tak chamskiej i powolnej obsługi jeszcze nie widziała. Kasjerka zbladła, ale nie powiedziała słowa. Natomiast nie wytrzymał spokojnie stojący starszy pan. Spokojnym głosem zwrócił się do "damy": - Zapraszam do mojego zakładu. Gwarantuje, że obsłużymy Panią szybko i z pełną kurtuazją. "Dama" zaciekawiona zapytała: - A co to za zakład? Na co starszy pan z uprzejmą miną: - Zakład pogrzebowy, szanowna pani.
(GRZYBO)BRANIE
Byliśmy ostatnio z rodziną na grzybach. Po kilku godzinach eksplorowania lasu, spotykam kuzyna. - I jak, co znalazłeś? - Masa podgrzybków i 2 czerwone kozaki. - Hm, to zaj**iście! Przynajmniej twój rozmiar? - ?
TRAFIŁA DO INNEGO SERIALU...
Kompa kupuję nadal. Młody strasznie nalega. Mi tam ten, co mam, wystarcza... No cóż, nazywam go czasem pieszczotliwie ATARI, COMMODORE, PEGASSUS... Czasem nawet z kopa wytnę. Ale uwielbiam relaksować się przy nim, grając w odjazdowe gierki typu Pinbal 3D, czy pasjans pająk. Ale młody nalega... Udaliśmy się na rekonesans po sklepach. I tu musze dodać, że jak wychodzimy gdzieś z młodym, to bawimy się w zabawę pt. "kto komu zrobi większy obciach". Najważniejsze moje wymaganie, co do parametru kompa, wprawiło pana w lekkie osłupienie: - Proszę pana, najważniejsze, żeby pinbala i pasjansa pająka miał. Młody wywalił oczami. Z panem dalej rozmawiamy i on coś o procesorze Core 2 Duo zaczął. No to poprosiłam, żeby on mi tak, jak blondynce wyjaśnił, o co w tym duo chodzi... Wyjaśnił, a jakże, a ja na to z miną niewiniątka: - Znaczy, że tak dobrze kojarzyłam, to tak, jak na 2 baty... Pan się zaczął krztusić (nie wiem czemu)... I tu nastąpił monolog mojego syna, wygłoszony z kamienna twarzą: - Pan się nie przejmuje, pan się głośno śmieję. To jest właśnie moja matka, choć czasem chciałbym, żeby się okazało, że mnie podmienili w szpitalu. Ona tak ma. W ogóle nie przejmuje się delikatną psychiką swych dzieci. Będę przez nią musiał chodzić do psychoanalityka. A popisówę robi, bo chce zagrać rolę blondynki w "Ciężkiej doli serwisanta" na JM.
DYLEMATY COBRY
Wczoraj w redakcji. Standartowo roboty od groma, każdy zajęty, paluszki stukają o klawiaturę, słuchawki na uszach, cięcie dźwięków, przygotowywanie serwisów, itp... Wpada "rednacz": - No dobra! Jutro w mieście będą kandydatki do Miss World. Trzeba zrobić dźwięki. Kto jest wolny? Męska część newsroomu w jęk. Wszyscy zajęci jak diabli, a każdy chciałby się wyrwać, aby pogadać z laseczkami. Okazuje się, że jedyny wolny jest Tomcio... Słowo wyjaśnienia: Tomcio, pseudonim "Cobra", kumpel niezwykle fajny, nie mniej jednak ubierający się jak programista Microsoftu na odwyku - koszula w kratę zawsze dopięta pod szyję i wielkie okulary w rogowej oprawie (po +5 na każdym oku). - Dobra Tomek. - zadecydował rednacz - Jutro gadasz z "bejbsami". Za "hefe" trzaskają drzwi, my patrzymy na Tomcia z zazdrością, a on smutno spuszcza głowę... My lekki karp... - Co jest Cobra? Nie mów, że nie chce ci się tego robić? Tu następuje lekkie zaprzeczenie głową. - Nie no... Chodzi o to, że z każdą pogadam mniej więcej po pięć minut i potem wrócę do redakcji i one już mnie więcej nie zobaczą... - No i...? - Po prostu żal mi, że zostawię po sobie kilkanaście złamanych serc...
JAK SIĘ PAN NAZYWA?
Otóż koleżanka była sobie pewnego dnia na Jasnej Górze, na mszy z udziałem par młodych, które przybyły do Częstochowy z pielgrzymką, by wziąć ślub. Ogólnie romantyzmu w tym zero, bo przez całą kaplicę ustawiona była kolejka kilkudziesięciu biedaków i ich wybranek. Ksiądz podchodził do każdej pary z osobna, z listą nazwisk itp., przeznaczał na jedną 5 minut i następna... Przy jednym panu pogubił się widocznie w kolejności nazwisk i by się upewnić, pyta zasłaniając mikrofon: [K]siądz - Jak się Pan nazywa? [P]an Młody (nachylając się do mikrofonu powtarza) - Jak się Pan nazywa. [K] (ponownie zasłaniając mikrofon, nie zwracając uwagi na śmiechy w tle) - Nie, nie! Proszę się skupić... Jak się PAN nazywa? [P] - (’bidny’ jeszcze bardziej zdenerwowany i skołowany) - PAN NAZYWA SIĘ JEZUS! Podobno ksiądz zrobił sobie przerwę...
Zgłoszenie : Dzień dobry, chcę skopiowac film na dyskietkę gdy dam kopiuj pojawia mi się komunikat, że na dysku A nie ma wystarczająco miejsca. Potem daje "skopiuj skrót" i wtedy mi się film mieści na dyskietce. Problem jednak powstaje gdy chcę go uruchomic na innym komputerze dlatego, że pojawia mi się komunikat "skrót nie został znaleziony", równocześnie na moim komputerze ten film normalnie uruchamiam. Co z tym moge zrobic? odpowiedź : Droga użytkowniczko, do swojej torebki nie zmieści Pani swojego futra. Karteczka z tym, że futro ma Pani w szafie, do torebki sie jednak zmieści. Tak więc dopóki jest Pani w domu a przeczyta Pani karteczkę z torebki, że futro jest w szafie, bez problemu je Pani tam znajdzie. Gorzej gdy, będąc u przyjaciółki wyciągnie Pani karteczkę z torebki i przeczyta, że w szafie ma Pani futro. W szafie u przyjaciółki może Pani długo szukac, ale tego futra tam Pani na pewno nie znajdzie. Prosimy o następujące skojarzenia : torebka=dyskietka futro=film karteczka=skrót szafa=komputer mól w szafie=wirus komputerowy sąsiad w szafie=hacker małżonek wracający z podróży służbowej a zaglądający do szafy=BSA (Business Software Alliance)
Powiązane wątki
Obróbka drewna ... Gdzie w prasie o Friends/aktorach z friends Zagraniczne kawałki do US - prośby i życzenia Gwintowanie wiatrówek gładkolufowych sztuczny tłok w castoramie Propozycje: Gitary w granicach 1000 zł - 2000 zł Teorii ciag dalszy - lufa Silnik przerobiony z "lądowego"? "Chinki" nie są takie złe Logun eagle - zna to Ktoś? O polskim sprzęcie (ŁUCZNIK) Foto Galeria Forumowiczów Stamford Bridge Gotowe ładunki do odprzodowców - technika przygotowania EV2 - dotarł!!! co.in. - dyskusje wieczorową porą
Katalog wątków z for internetowych / Start Linki,
|
|